18.12.2011

164. why you should check your parents wardrobe more often


Today wearing: beige coat - pabia, green sweater - h&M, black dress - h&m, tights - house of holland, wedges - new look, bag - reserved, feather band - h&m.

Song of the day: Video Games - Lana del Ray

'they say that the world was bulid for two
only worth living if somebody's loving you'

Od kilku godzin intensywnie słucham Eska Christmas na fabrycemuzy, coby w końcu wprowadzić się w świąteczny nastrój. Muszę przyzać, że dość skutecznie mi to idzie, chociaż ani śniegu za oknem, ani światełek w oknie nie mam, a wczorajsze świąteczne zakupy były wielogodzinnym totalnie bezefekywnym koszmarem. A przy okazji, niektóre sklepy, np. H&M i Mango, już ruszyły z wyprzedażami, co uważam za dość dziwne, zważywszy na to, że sezon w zasadzie nawet się porządnie nie rozpoczął. W każdym razie, mam już kilka rzeczy, które na pewno na wyprzedaży kupię w tym roku (bordowe rurki, srebrny sweter, ach).
Jeśli chodzi o pomysły na prezenty, to polecam wszystkim fashion freaks książkę Fashion Babylon. Warto  zdać sobię sprawę, jak to wszystko wygląda od kuchni. Poza tym Sukces Według Teen Vogue, ale to już chyba wszyscy znają :-)
Teraz przejdźmy może do dzisiejszego stroju. Mój wielki beżowy płaszcz ma chyba ponad 20 lat i należał niegdyś do mojej mamy. Biorąc pod uwagę, że beżowe płaszcze od paru sezonów są na topie, jak widać niepisana zasada 20 lat doskonale się sprawdza. Jak na tak wiekowy płaszcz, jego stan i jakość jest na prawdę wspaniała (powieziałabym, że sto razy lepsza niż tych wszystkich beżowych płaszczy oferowanych nam namiętnie przez sieciówki). Wniosek? Zaglądajmy częściej na dno szaf naszych rodziców.
Do tego rajstopy z House of Holland, które udało mi się upolować na niesamowitej przecenie w TK Maxx. Słabość do nietypowych rajstop została mi jeszcze z czasów wczesnoszkolnych najwyraźniej. (Do tej pory pamiętam, jak w przedszkolu moimi ulubionymi getrami były te z motywem dalmatyńczyka.)

Właśnie postanowiłam na święta zrobić jabłka na patyku i na prawdę mam nadzieję, że będą smakować tak dobrze, jak wyglądają.
To może podzilicie się, co Wy macie w planach piec w te święta?
biotechnology

12.12.2011

163. the opening of season: Livigno



I've just had the craziest week (...)
looks like Christmas came early for me.

Witajcie moi mili po tej jakże długiej przerwie. No, przerwie jak dla kogo, ja miałam ręce pełne roboty! Poza tym, że na moich studiach właśnie rozpoczyna się bardzo stresujący termin kumulacji wszystkich final exams i innych im podobnych 

/dla zainteresowanych: moje studia wyglądają nieco inaczej niż tradycyjny polski system, są prowadzone w systemie blokowym na wzór zachodni, co z jednaj strony jest zaletą (tydzień męczenia się z jakimś tam introduction to bussiness informatic systems i po sprawie, poza tym nie mam sesji), z drugiej jednak oznacza systematyczne uczenie się i dużo egzaminów rozłożonych w różnym czasie/

to w dodatku ostatnio spędziłam cały tydzień na nartach jako obozowy fotogaf. Ach to wypoczywanie potrafi być męczące ;-) 

A tak na poważnie było bardzo miło, ale co tu Wam będę opowiadać, o studenckich wyjazdach na pewno sporo wiecie/się dowiecie gdy będziecie na studiach. Jako że tym razem spędzałam większość czasu po drugiej stronie obiektywu, nie mam zbyt wielu zdjęć, nie mówiąc już o zdjęciach szafiarskich (w Alpach jest jakoś o 10 stopni Celsjusza za mało ,by odprawiać szafiarskie rytuały). Powiem Wam tylko, że kocham Livigno za te widoki i absolutnie, niesamowicie pyszne jedzenie.

Jeśli chodzi zaś o sprawy ciuchowe, to może uda mi się ogarnąć jakieś zdjęcia w najbliższy weekend. A poza tym jak tam, listy do Mikołaja już napisane?
biotechnology

24.11.2011

162. sztyblet love










Today wearing: red cape - small butique somewhere, cap & gloves - cubus, flat shoes - bata, bag - reserved, dress - h&m, necklace - mohito.

Song of the day: Never let me go - Florence & the Machine

'A thousand miles down to the sea bed
Found the place to rest my head'

Dziś nieco archiwalnie - zdjęcie sprzed dwóch tygodni, wykonane na zamku w Kórniku koło Poznania (cóż za przepiękne miejsce!) pt. ja i moja wielka peleryna a la czerwony kapturek. Jak już wspominałam, moja kolekcja płaszczy nie jest specjalnie porywająca (poza tym, tę samą pelerynę widzieliście już TUTAJ), ale w tym stroju i tak najważniejsze są sztyblety (od dziś moje nowe ulubione słowo, cóż za wspaniała formacja głosek!). Do tej pory zawsze kojarzyły mi się ze stylem babcinym, ewentualnie stylem kobiety pracującej w urzędzie, jednak jak widać znów potwierdza się zasada, że moda to sztuka zamieniania 'jak ktokolwiek może w tym chodzić?' na 'umrę, jeśli tego nie będę mieć!'. Oczywiście, sztyblety są super przede wszystkim dlatego, że są wygodne.
Na zdjęciu poniżej uzupełnienie stroju powyższego (czyli coś w rodzaju 'co też się kryje pod peleryną?')- moja ulubiona dzienna czarna sukienka (no, w każdym razie jej kawałek, ale spokojnie, pewnie zagości tu jeszcze nie raz) plus trójkolowrowy złoto-srebrno-czarny naszyjnik.
Z rewelacji na dziś - coś mi nie wyszło dobieranie farby w rossmanie i zamiast poczciwie rudych, mam teraz czerwone włosy. Niespodzianka! Zdjęcia mojej nietypowej fryzury dodam prawdopodobnie po weekendzie, bo teraz muszę się pakować.
Do usłyszenia za jakiś czas!
biotechnology

21.11.2011

161. the art of super-fast photo shooting




Today wearing: green midi skirt - charity shop in camden town, star blouse - zara, floral bag - river island, belt - new look, pointy flats - dorothy perkhins.


Song of the day: Kim & Jessie - M83

'kids outside worlds
they are crazy about romance and illusion'

Witajcie witajcie, dziś z najnowszych trendów prezentuję gwiazdki (które może i kłócą się z kwiecistym wzorem z torby, ale who cares?), z nie-najnowszych zieloną spódnicę midi, którą absolutnie uwielbiam. Poza tym, to już ostatnia szansa na ponoszenie czegoś innego niż kozaki, więc staram się ją maksymalnie wykorzystać. 
Swoją drogą, właśnie zaczął się sezon na 'pięciominutowe sesje z bezpośrednim zagrożeniem dla zdrowia'. Już wam piszę, jak taka sesja wygląda. Otóż obiekt fotografowania (czyli ja) czai się na klatce i czeka, aż fotograf ustawi na dworze wszystkie niezbędne techniczne ustawienia. Następnie na znak fotografa obiekt wyskakuje przez drzwi bez zupełnie żadnego okrycia wierzchniego (typu bluza czy płaszcz), wzbudzając zdziwnie sąsiada, który właśnie wynosi śmieci otulony swoją ortalionową kurtką, oraz niewybredne komentarze od panów pracujących na rusztowaniu budynku naprzeciwko. Obiekt fotografowania szybko ustawia się, robi swoją wyjściową minę, po 15 sekundach odwraca się, następnie szczękając zębami wydusi z siebie ostatkiem sił 'weź sfoć jeszcze dodatki, o, tu!', po czym dygocząc biegnie spowrotem na klatkę i do domu. Cały proces kończy się spożyciem gorącej herbatki z cytryną i łyknięciem kilku witamin ce i innych tam fervexów.
I oto pytanie do części szafiarskiej społeczności czytającej mojego bloga: jak u licha radzicie sobie z robieniem zdjęć w porze jesienno zimowej? Ciemno, zimno, szaro buro. Teraz jeszcze nie jest tak źle, jednak coraz bliżej święta i założe się że w tym roku zima nas nie zawiedzie w kwestii arktycznych temperatur. A szczerze mówiąc zasłużyłam chyba , by dostać w tym roku coś lepszego pod choinkę niż zapalenie płuc.
Dodawanie postów tylko w okryciach wierzchnich to żadne wyjście. Moja płaszcze mogliście obejrzeć dokładnie w zeszłym roku i jestem prawie pewna, że w tym roku w sprawie płaszczy nic się zmieni (studencki budżet, heh). I chociaż absolutnie uwielbiam moje wszelakie kurtki, zdecydowanie bardziej interesujące są stroje, które pod nimi się znajdują.
Łudziłam się, że problem światła, a raczej jego braku, zostanie rozwiązany, gdy w końcu kupię sobie wielką i fajną chińską lampę błyskową na ebay'u za grosze. Nie przewidziałam jednak, że w związku ze zmianą lokacji nie mam w swoim maluteńkim pokoiku miejsca, by robić jakieś godne szafiarskie zdjęcia. Także póki co przygotujcie się na spektakularne zdjęcia w pięć minut.

A na koniec dodam, że rozpatrzyłam pozytywnie wniosek o zwiększenie czcionki - doskonale rozumiem - starość nie radość, w końcu oczy już nie te. Serdecznie pozdrawiam wnioskodawczynę.

biotechnology

17.11.2011

160. zakupy z dreszczykiem (versace for h&m)

Song of the day: Say you don't want it - One Night Only

'It's our world, the picture-book girls
Say you don't want it, say you don't want it'


Niektórzy ludzie dla rozrywki idą na dancing, niektórzy lubią oglądać 22 mężczyzna ganiających za piłką na dużym trawniku, a niektórzy wstają o świcie i od 6.20 czekają na mrozie przez dwie godziny w długiej kolejce do sklepu tylko po to, by pooglądać przez kwadrans parę kolorowych szmatek. Zgadnijcie, do której kategorii należę.
I nie, też tego nie rozumiem.

Kolekcja Versace dla H&M nie jest jakoś specjalnie powalająca, nawet jeśli jest to 'the very best of' tej marki. W gruncie rzeczy ja i Versace leżymy na dwóch przeciwległych biegunach stylu. Nigdy nie przepadałam za takimi klimatami, zdecydowanie mi bliżej do północnego minimalizmu niż do południowego przepychu.

Mimo wszystko, skarbonka została rozbita, a ja (szalona) wstałam dziś co najmniej dwie godziny wcześniej niż przewiduje regulamin, za cenę dwóch nespresso w papierowym kubku z logo Versace for H&M, dwóch bardzo pysznych malinowych babeczek z kremem w kolorach przewodnich kolekcji, paru ekstra gratisów ze szpanerskim logiem (dorzucanych do zakupów przy kasie: notes, torba a la worek na w-f i próbka perfum) i możliwości wydania wszystkich swoich oszczędnosci na ciuchy z sieciówki.

Ale wróćmy do skarbonki. Znam ludzi, dla których spódnica za 230zł nie jest żadnym wydatkiem, znam i takich dla których jest to potrójny miesięczny budżet na ciuchy. Faktem jest, że w życiu nie zdecydowałam się na zakup tego, co kupiłam za takie pieniędze, jakie wydałam, gdyby nie była to limitowana kolekcja i gdyby nie cała ta 'spektakularna otoczka'.

Nie zrozumcie mnie źle, nie znaczy to wcale, że moje nowe nabytki mi się nie podobają, wręcz przeciwnie - uważam, że są świetne. Twierdze po prostu, że jako studentka i jako ja kupiłabym je najwyżej wtedy, gdyby kosztowały połowę ceny.
Drugą połowę płacę najwyraźniej za możliwość marźnięcia w kolejce przez dwie godziny i obserwowania dzikiego, napalonego na projekty Donatelli tłumu sącząc otrzymane dwa 'gratisowe' nespresso. Na pierwszy rzut oka za grosz w tym sensu.

Muszę przyznać jednak, że bardzo miło stało się w tym marznącym tłumie, z muzyką miksowaną na żywo w tle, rozmawiając z innymi fankami i fanami limitowanych kolekcji i oglądając wystrojone w nową kolekcje wysokie blond modelki, o których 'na zachodzie to na pewno pomyśleliby, że to bogate Rosjanki', jak pewna dama z kolejki to ujęła (zapewne ze względu na osobliwą stylistykę kolekcji, ogromną ilość dżetów na strojach i samoopalacza na twarzach modelek).  No i oczywiście te nieustępliwie powracające pytanie wszechobecne na ustach wszystkich ('Wykupią mi moją kieckę czy nie?') oraz prośby i nadzieję na lepszą przyszłość ('Och proszę, oby tylko nie wykupili tej kiecki!). Taak, całkiem lubię takie eventy.

Koniec końców okazało się, że marzłam zupełnie niepotrzebnie, gdyż na żywo bardziej spodobały mi się ubrania z kolekcji męskiej, do której dostęp nie wymagał opasek. Kolekcja ta była również tańsza, co dodatkowo mnie ucieszyło. Zupełnie niespodziewanym, lecz największym zakupowym 'łupem' okazał się dwutomowy album '100 contemporary fashion designers' wydawnictwa Taschen, który nie wiadomo dlaczego również znalazł się na sklepowych półkach w H&M.

Chyba jednak warto było wstać o świcie. Raz do roku można się poświęcić.
biotechnology




wearing: tshirt - versace for h&M (boy's)

06.11.2011

159. fallen leaves & patka smirnow eco bag






Today wearing: black sweatshirt - boyfriend's, floral shirt - cubus, grey high-waisted jeans - h&m, eco envelope bag - patka smirnow (from st. dominic's fair), black wedges - new look.


Song of the day: Paint your face - Slimmy



'I search a new place with some of my FriedhelmAnd I see you there! Do you really want to stay here?'


Jesienne drzewa kłaniają mi się w pas, rzucając mi pod nogi kasztany. Ja zbieram je i wkładam do kieszeni, bo lubię spędzać czas z kasztanami. - jak śpiewał uroczy polski zespół Biff (który nawiasem mówiąc nastraja mnie niesamowicie pozytywnie, za każdym razem gdy go słucham). Cóż, kasztanów u mnie dostatek, jak widać na zdjęciach. Szkoda tylko, że czasu nie ma, by je pozbierać... Ale dość o życiu zapracowanego studenta.
Mój jesienny strój zawiera w sobie męską, cieplutką, dużo za dużą bluzę (a do tego super wygodną), jeansy (mój buntowniczy duch pt. 'nosze tylko kiecki' zdecydowanie podupadł w konfrontacji z zimnem dnia codziennego) oraz wygodniejszą wersję obcasów, czyli czarne czółenka na koturnach. Pozwólcie, że szczególną uwagę zwrócę na moją eko ( a właściwie 'ekozoficzną', jak nazywa je projektantka) kopertówkę (niestety zdjecia ze zbliżeniem brak), którą kupiłam tego lata na jarmarku św. Dominika w Gdańsku i miałam umieścić tu już wieki temu. Jest na prawdę niesamowita, gdyż upleciona z wielu różnokolorowych kawałków folii. Zainteresowani tematem więcej informacji o wyrobach Patki Smirnow znajdą tutaj.
Niedługo po raz pierwszy odwiedzę Poznań i nie mogę się doczekać! Jakieś wskazówki, co warto tam odwiedzić?


biotechnology 

photo: dejw


24.10.2011

158. new red head

Today wearing: shirt - cubus, grey skirt - river island, bag - reserved, belt - boyfirend's, shoes - new look.

Song of the day: Sun of a gun - Oh Land

'I want to change my orbit
Don’t care what you do now.'

Jesień natchnęła mnie do zmiany blondu na rudy. A może to efekt buntu wobec mojego niepisanego dresscode'u na uczelni (wszyscy noszę się w dokładnie trzech kolorach: czarnym, beżowym i szarym). Jak widać, całkiem dobrze idzie mi 'wpasowanie się w tłum' - kolorów coraz mniej w moich stylizajcach - postaram się nadrobić, kiedy tylko znajdę czas. Vo może niestety nastąpić nieprędko, matematyka to na prawdę przedmiot wymagający poświęcenia.
biotechnology

14.10.2011

157. dot dot dot and pink boots



Today wearing: dotted dress - river island, beige coat - vero moda, black scarf - h&m, grey cap & gloves - cubus, black bag - reserved, pink boots - h&m.

Song of the day: The Night Time - The XX
'I walk out in stormy weather
Hope my words keep us together'

Robi się zimno. Na tyle, że wyciągnęłam już nawet z dna szafy mój zimowy płaszcz, chociaż wciąż nie znalazłam jeszcze zimowego szalika który satysfakcjonował by mnie swoją długością, grubością i miękkością. Do tego różowe buty, na które jestem już o wiele za stara (whatever), i moja ukochana biało czarna sukienka z River Island. W takim wydaniu jesień mi nie straszna. Ogrzewam się słuchając Robyn i niesamowicie nastrojowych The XX.
Jeśli chodzi o moje nowo rozpoczęte studia, już teraz wiem, że na uczelniach zwyczajowo panuje chaos. Na moich studiach dodatkowo kładą bardzo duży nacisk na naukę języków, więc już niedługo będę władać biegłą francuszczyzną (mam nadzieję, bo kocham ten język!) i jeszcze bieglejszą angielszczyzną. Matematyka z kolei to jak na razie czarna moagia. Jedno jest pewne, czeka mnie dużo pracy.

xxx
biotechnogy

P.S. Ostatnia szansa by załapać się na darmową parę butów Naughty Monkey (GIVEAWAY)!   Do soboty do godz. 15.00, upewnijcie się że wykonałyście wszystkie kroki z listy!)

09.10.2011

156. party animals - my accessories


red see-through shirt - zara, black skinny jeans - h&m, pantera heels 'wham bam' - naughty monkey, bird ring - primark, snake pendant - primark, bunny ring - accessorize, bracelets  - river island

Song of the day: Pass this on - The Knife


'I'm in love with your brother
what's his name?'

Ze względu na moją ostatnio niestabilną lokalizację, częściową przeprowadzkę i ogólnie nowe środowisko myślę, że szykuje się wielkie zaniedbanie bloga (niestety). Jedną z prozaicznych przyczyn jest chwilowy (mam nadzieję) brak fotografa. Dziś prezentuję kilka z moich zwierzęcych akcesoriów - wiernych kompanów wszelkich imprez. 
Przy okazji przypominam o konkursie/giveaway, w którym do wygrania są buty Naughty Monkey - wciąż możecie wziąć w nim udział - do 15 października. Więcej infromacji TUTAJ.
***
Today I present you some of my party animal accessories. By the way I'd like to remind you about the contest/giveaway, where you can win Naughty Monkey shoes - more info HERE.


biotechnology




photo: dejw

03.10.2011

155. GIVEAWAY naughty monkey shoes for you!


Jak obiecałam, mam dla was niespodziankę w postaci
GIVEAWAY
Już teraz zupełnie nowe buty amerykańskiej marki Naughty Monkey moga być Twoje!
Jeden z kilku modelów (do wyboru po wylosowaniu zwyciężcy), między innymi panterkowy Wham Bam, który prezentowałam w poprzednim poście.


Co należy zrobić by je zdobyć? Oto warunki konkursu:
1. Polub stornę Naughty Monkey na Facebook'u.
2. Napisz na ich tablicy, że zostałaś przysłana przez Biotechnology Wardrobe (np. 'sent by biotechnologywardrobe.blogspot.com')
3. Zostaw komentarz pod tą notatką ze swoim adresem mailowym (bardzo ważne!) oraz (mniej ważne, czysto statystycznie i wyłącznie z mojej niepohamowanej ciekawości , nie będzie to miało żadnego wpływu na wyniki) przybliżoną ilość par butów, które posiadacie ;)
4. Czekaj na wyniki. 
Deadline dla konkursu to 15 października, godz 15.00!

Po wylosowaniu wysyłam wiadomość na zwycięskiego maila i  czekam 24h na odpowiedź. W przypadku jej braku losowana jest następna osoba. W przypadku gdy wylosowana osoba nie będzie spełniać warunków konkursu, również wybrany zostanie następca.

trzymam kciuki,
biotechnology
***
As I promised, here is GIVEWAY for you! Brand new Naughty Monkey shoes for you! 
To enter the contest you must:
2. Write on their profile that you were sent by Biotechnology Wardrobe.
3. Under this post leave a comment with you email adress and (only for stats, this will have no influence on the result) how many pairs of shoes you have ;).
4. The deadline is 15th of October, at 15.00!
After I sent message to the winner, I will wait 24 hours for an aswer. If there is no answer, another winner will be picked.

keeping my fingers crossed,
biotechnology

Buty Naughty Monkey możecie także kupić na heels.com .

EDIT 15.10.11r: CONTEST CLOSED.
Now keep your fingers crossed and wait for announcing the winner :-)

***
EDIT: The first generated number is 15. I'm waiting 24h for response, so remember to check your mails!

27.09.2011

154. naughty monkey pantera high heels

Song of the day: Young Blood - The Naked and Famous

'We lie beneath the stars at night
Our hands gripping each other tight'

Today wearing: teal sweater - h&m, yellow pants + belt - new look,  pantera scarf - h&m, black&gold bag - sh, pantera shoes - gift from Naughty Monkey, you can buy them HERE.

Nie będę oryginalna, jak Wam powiem, że mam słabość do butów, prawda? Dlatego kiedy dostałam propozycję od amerykańskiej marki obuwniczej Naughty Monkey, nie potrafiłam powiedziec nie. Nie bójcie się, oczywiście nie wciskam Wam kitu, bo gdyby buty były brzydkie nie miałabym żadnych oporów przed odmową. Wielką niewiadomą była jednak jakość - na szczęście się nie rozczarowałam. Co więcej, nie tylko mam okazję prezentować te prześliczne panterkowe obcasy, ale również obdarowania darmową parą butów którąś z Was - ale o tym w następnym poście ;) Dość już pisania, czas na prezentację - dziś w kombinacji z moim weekendowym kolorowym strojem (uwielbiam jesienną paletę kolorów, wspominałam już? Jeśli chodzi o modę, jesień to zdecydowanie mój ulubiony sezon.).
biotechnology




Naughty Monkey Facebook Fanpage
you can buy these Naughty Monkey "Wham Bam" leopard heels from heels.com

  photo: dejw 

LIKE IT? FOLLOW. THANK YOU :-)


21.09.2011

153. 'love makes the world goes round' oversize sweater

Song of the day: Shake it out - Florence & The Machine

'So I like to keep my issues strong
But it's always darkest before the dawn'

Today wearing: grey oversize sweater - new look/sh , beige boots - new yorker, grey under-knee socks -  cubus, navy backpack - h&m.

Dawno nie byłam na tournée po second-hand'ach. Jako zdobycz z ostatnich łowów prezentuję ten oto sweter, który od dziś nosi miano 'Mojego Ulubionego Swetra' (MUS). MUS jest bardzo milusi i bardzo duży (rozmiar 58 bodajże), więc nosze go po prostu jako sukienkę. Do tego wykopałam moje beżowe botki-kopytka (faceci zdecydowanie nie lubią takich butów, ale cóż mogę poradzić, kij im w oko), które leżą w szafie od zimy jako jeden z ówczesnych wyprzedażowych nabytków (z kategorii 'kupione za grosze') i nareszcie mają swoje pięć minut. Do pełni stylizacyjnego szczęścia brakuje tylko szarych podkolanówek, które nawiązują do ciemnoszarego MUSu i voilà! Podobno szary modny w tym sezonie...

  photo: dejw 

LIKE IT? FOLLOW. THANK YOU :-)

P.S. Niedługo czeka Was niespodzianka w postaci GIVEAWAY.

15.09.2011

152. yellow trousers & pantera jacket

Song of the day: Every teardrop is a waterfall - Coldplay

'don't want to see another generation drop
i'd rather be a comma than a full stop'

Today wearing: yellow trousers - new look, black top - h&m, pantera jacket/coat - h&m, bag - vero moda, shoes - vagabond.
 
 Dziś w roli głównej miodowe spodnie - ten kolor zajmuje szczególne miejsce pośród całej mej ulubionej palety jesiennych odcieni. Wrzesień ruszył pełną parą, odliczam dni do rozpoczęcia roku akademickiego, zwiedzam Warszawę słuchając Coldplay i poszukuję botków idealnych (są w ogóle takie?). Chyba nawet polubię to miasto - wcale nie jest takie brzydkie, jak wszyscy mi opowiadali.





photo: dejw

LIKE IT? FOLLOW.

11.09.2011

151. how to mix your summer shirt with autumn trends

Song of the day: When you're smiling - Luis Armstrong

'when you're smiling the whole world smile to you'

Today wearing: floral shirt - cubus, navy trousers - h&m, boots - h&m, coat - h&m, grey gloves & hat - cubus, backpack - h&m.

Wróciwszy z moich wszystkich wakacyjnych wyjazdów i uporawszy się jako tako z przeprowadzką, nareszcie mam czas na wrzucenie paru zaległych zdjęć. Kolejna porcja fotografii spod aparatu Kasi. Tym razem strój bardzo casual. Kwiatowa koszula to mój ostatni w tym sezonie nabytek z letnich wyprzedaży (których swoją drogą nigdzie już nie ma), doskonale wpasowuje się we wczesno jesienne klimaty. Granatowe spodnie z kolei będą moją alternatywą dla jeansów, bo zaczynam odczuwać lekkie zmęczenie tym wszechobecnym trendem.
A na koniec chciałam dodać, że jeśli kiedykolwiek będziecie w Gdyni i lubicie włoską kuchnę koniecznie wpadnijcie do A Modo Mio - mają na prawdę pyszną pizzę z rukolą!

 photo: Kasia

LIKE IT? FOLLOW.

04.09.2011

150. it's not a shame to have a dress for less than 1$

Song of the day: Here it goes again - Ok Go

'Just when you think you're in control,
just when you think you've got a hold,
just when you get on a roll,
here it goes, here it goes, here it goes again.'

Today wearing: brown mini dress - zara/sh , pantera scarf - h&m, black high heels - no name shop.

Od czwartku się przeprowadzam, toteż w najbliższym czasie nie będę miała czasu zbyt wiele pisać. Praca nad nowym mieszkankiem wre, kursuję między Ikeą a Jysk'em, odmalowałam, już ściany na kolor 'pastelowego jaśminu' (czytaj: biały) i szafku w kuchni na miętowo. Wciąż jeszcze dużo pracy przede mną.

Ale dziś nie o tym. Zdjęcia są efektem mojej  środowej współpracy z Kasią i jest ich całkiem sporo, więc na pewno się jeszcze tu pojawią. Dziś prezentuję sukienkę z Zary (z rodzaju tych a'la worek na kartofle), którą kupiłam dawno temu w jakimś zapomnianym maleńkim second-handzie za 2zł (o ile pamięć mnie nie myli). Materiał, z którego jest uszyta ma niespotykaną fakturę (chyba w zamyśle miała być to imitacja zamszu). Sukienka jest w kolorze czekoladowym, więc raczej uniwersalnym i będzie pasować idealnie na nadchodzącą jesień. Do tego szalik z H&M w mój ulubiony deseń i czarne klasyczne czarne szpilki ze sklepiku-bez-nazwy które kosztowały jakieś grosze. I voila, oto ultra-ekonomiczny strój wyjściowy!





 photo: Kasia

29.08.2011

149. is maxi dress difficult to wear?

Song of the day: Naive - The Kooks

'How could this be done
By such a smiling sweetheart?'

Today wearing: maxi pantera dress - h&m, turquise sandals - new look, snake golden necklace - primark, turquise necklace - cubus, sunglasses - h&m.

Długość maxi jest trudna. Zwłaszcza gdy jest się ponadprzeciętnie wysokim, dodajmy. W sukienkach maxi czuję się jeszcze wyższa , dlatego ta panterkowa sukienka maxi (styl a'la namiot) jest wyjątkiem w mojej szafie (zaraz obok plisowanej beżowej maxi spódnicy). Jest to typowa 'suknia plażowa' - zwiewny materiał, nieco see-through. Wzór jest na tyle wyrazisty, że trudno z nią eksperymentować (ja dodałam turkusowe sandały i, tradycyjnie, dwa złote naszyjniki). Jednak największą zaletą tej panterkowej wariacji jest jej wygoda. Nie krępuje ruchów, jest lekka i przewiewna - w sam raz na upał.
A propos upałów, piękny koniec sierpnia mamy - korzystam plażując ile wlezie nad Baltykiem i Was też zachęcam. A jeśli macie dość tej pogody, koniecznie wybierzcie się do kina na 'O północy w Paryżu' - bardzo przyjemny film, w dodatku retro-inspirujący.
biotechnology

photo: mum

LIKE IT? FOLLOW .

26.08.2011

148. Bułgaria wakacyjna

Miejsce: Duni, wybrzeże Bułgarii
Transport: samochód (3-4 dni w jedną stronę z noclegami)
Zakwaterowanie: Duni Royal Resort
Czas pobytu: 7 dni (+7 dni na dojazd)

UWAGA, DUŻO ZDJĘĆ!
Tym razem nie za bardzo będę mogła się rozpisać. Ot, takie wakacje z rodziną (łezka się w oku kręci, że pewnie ostatnie, zważywszy na zmianę mojego statusu z 'duże dziecko' na 'student, chcesz wakacji to idź do roboty!'). Dużo opalania się, wspólnych gier i zabaw, jedzenia, pływania i nic-nie-robienia.

Zaczynamy podróż od w Kaliszu, a następnie w Trenczynie na Słowacji. Przyjechaliśmy tam dość wcześnie, więc zdązyliśmy zwiedzić centrum miasta i obejrzeć fenomenalny zachód Słońca.


Kolejny nocleg odbył się w Nisz (Serbia), gdzie hotel był wprawdzie bardzo przyzwoity,

jednak okolica stanowiła bardzo zaniedbany i smutny obrazek:



Po trudach podróży (4 dni do Duni, koło Sozopolu) w końcu ukazało się nam piękne wybrzeże.

W trakcie pobytu byłam w Bułgarii odwiedziłam zaledwie dwa miasta - Sozopol i Nesebar, także tym razem bez krajoznawczych szaleństw. W dodatku zapomniałam z domu ładowarki do aparatu *gapa*, więc jedyne zdjęcia jakie posiadam z tego pierwszego miasta są z telefonu komórkowego. Podsumowując, pół moich wakacji spędziłam stresując się czy czasem zaraz mi się bateria nie wyczerpie...Ale przechodząc do bardziej interesujących tematów niż moja głupota, oto parę zdjęć z Nesebar:

Nesebar to niewątpliwie urokliwe miasto, aż strach pomyśleć jak piękne było zanim zalała je masa straganów z chińską tandetą. Sozopol niewiele się różnił pod tym względem.

Na koniec parę zdjęć z hotelu, w najbliższym czasie zaś ostatni wakacyjno plażowy outfit, a potem już nic, tylko wracać do rzeczywistości i czekać za wakacje za rok...


photo: biotechnology, mum