29.08.2011

149. is maxi dress difficult to wear?

Song of the day: Naive - The Kooks

'How could this be done
By such a smiling sweetheart?'

Today wearing: maxi pantera dress - h&m, turquise sandals - new look, snake golden necklace - primark, turquise necklace - cubus, sunglasses - h&m.

Długość maxi jest trudna. Zwłaszcza gdy jest się ponadprzeciętnie wysokim, dodajmy. W sukienkach maxi czuję się jeszcze wyższa , dlatego ta panterkowa sukienka maxi (styl a'la namiot) jest wyjątkiem w mojej szafie (zaraz obok plisowanej beżowej maxi spódnicy). Jest to typowa 'suknia plażowa' - zwiewny materiał, nieco see-through. Wzór jest na tyle wyrazisty, że trudno z nią eksperymentować (ja dodałam turkusowe sandały i, tradycyjnie, dwa złote naszyjniki). Jednak największą zaletą tej panterkowej wariacji jest jej wygoda. Nie krępuje ruchów, jest lekka i przewiewna - w sam raz na upał.
A propos upałów, piękny koniec sierpnia mamy - korzystam plażując ile wlezie nad Baltykiem i Was też zachęcam. A jeśli macie dość tej pogody, koniecznie wybierzcie się do kina na 'O północy w Paryżu' - bardzo przyjemny film, w dodatku retro-inspirujący.
biotechnology

photo: mum

LIKE IT? FOLLOW .

26.08.2011

148. Bułgaria wakacyjna

Miejsce: Duni, wybrzeże Bułgarii
Transport: samochód (3-4 dni w jedną stronę z noclegami)
Zakwaterowanie: Duni Royal Resort
Czas pobytu: 7 dni (+7 dni na dojazd)

UWAGA, DUŻO ZDJĘĆ!
Tym razem nie za bardzo będę mogła się rozpisać. Ot, takie wakacje z rodziną (łezka się w oku kręci, że pewnie ostatnie, zważywszy na zmianę mojego statusu z 'duże dziecko' na 'student, chcesz wakacji to idź do roboty!'). Dużo opalania się, wspólnych gier i zabaw, jedzenia, pływania i nic-nie-robienia.

Zaczynamy podróż od w Kaliszu, a następnie w Trenczynie na Słowacji. Przyjechaliśmy tam dość wcześnie, więc zdązyliśmy zwiedzić centrum miasta i obejrzeć fenomenalny zachód Słońca.


Kolejny nocleg odbył się w Nisz (Serbia), gdzie hotel był wprawdzie bardzo przyzwoity,

jednak okolica stanowiła bardzo zaniedbany i smutny obrazek:



Po trudach podróży (4 dni do Duni, koło Sozopolu) w końcu ukazało się nam piękne wybrzeże.

W trakcie pobytu byłam w Bułgarii odwiedziłam zaledwie dwa miasta - Sozopol i Nesebar, także tym razem bez krajoznawczych szaleństw. W dodatku zapomniałam z domu ładowarki do aparatu *gapa*, więc jedyne zdjęcia jakie posiadam z tego pierwszego miasta są z telefonu komórkowego. Podsumowując, pół moich wakacji spędziłam stresując się czy czasem zaraz mi się bateria nie wyczerpie...Ale przechodząc do bardziej interesujących tematów niż moja głupota, oto parę zdjęć z Nesebar:

Nesebar to niewątpliwie urokliwe miasto, aż strach pomyśleć jak piękne było zanim zalała je masa straganów z chińską tandetą. Sozopol niewiele się różnił pod tym względem.

Na koniec parę zdjęć z hotelu, w najbliższym czasie zaś ostatni wakacyjno plażowy outfit, a potem już nic, tylko wracać do rzeczywistości i czekać za wakacje za rok...


photo: biotechnology, mum

24.08.2011

147. sur la plage abandonnée

Song of the day: Stuck - Caro Emerald

'I close my eyes and dream about a sunny holiday
I wish that I was beachin' down on Saint Tropez'

Today wearing: orange dress - miss selfridge / sh, dotted bikini - h&m, turquise sandals - new look, turquise necklace - cubus, snake necklace - primark, scarf - h&m, hat - mohito.

Kolejny letni outfit, tym razem zdjęcia typowo plażowe. Tuż za ośrodkiem w którym wypoczywałam znajdowała się piękna dzika plaża. Ach, miło sobie powspominać te upały kiedy za oknem taka szarość i burza. To dziwne, ale w tym roku najwyraźniej omija mnie okres wyczekiwania na wczesną jesień, który zwyczajowo dopada mnie pod koniec sierpnia. Ani nowa kolekcja H&M, ani nowy katalog Ikei nie wzbudzają we mnie chęci na jesień - najchętniej znów pojechałabym gdzieś, gdzie średnia temperatura wynosi 30st. C. 
biotechnology












photo: mum

22.08.2011

146. little black dress at the swimming pool party


'Don't play around because I'm for real.'

Today wearing - black dress - h&m, golden shoes - h&m, snake necklace - primark, turquise necklace - cubus.

Witam Was po przerwie, spowodowanej leżeniem plackiem w słonecznej Bułgarii przez bite dwa tygodnie i totalnym zapomnieniu o cyfrowym i wirtualnym świecie. Pierwszy raz spędzałam w ten sposób wakacje, tj. praktycznie nie ruszając się z hotelu (właściwie to pierwszy raz w ogóle cały czas w hotelu), pracując nad opalenizną (jak zwykle opaliłam sobie tylko nos) i czytając Naprawdę Mało Ambitną Lekturę ('Pamiętniki Wampirów', jeśli chcecie wiedzieć, ale na prawdę nie wiem dlaczego przyznaję się do tego publicznie). Szczegółową relację zdam niedługo, kiedy będę miała czas to dokładnie opisać i popracować nad zdjęciami, a póki co przedstawiam Wam mój imprezowy strój z ostatniego dnia pobytu w Duni - wieczorem odbyła się zabawa nad basenem zakończona fenomenalnym pokazem fajerwerków. Do letniej asymetrycznej małej czarnej z tegorocznej wyprzedaży dorzuciłam złote buty (które zasadniczo poza chodzeniem na imprezy nad basenem w hotelu do niczego się nie nadają, heh) z wyprzedaży sprzed dwóch lat i ciemnoróżową szminkę, coby nie było za nudno. Do usłyszenia niebawem!
biotechnology




 photo : family

08.08.2011

145. summer cinema by the sea

Song of the day: Siren song - Bat for Lashes

'I'll be good, I think I could' 

Today wearing: floral top - sh, denim shorts - lee/rokit, black flats - river island,watch - swatch, backpack - h&m.

W weekend wsiadłam na rower i zajechałam do Sopotu, by wpaść na kino letnie orange. Świetna sprawa z tym kinem, bo nie dość, że wstęp jedyne 5.50zł (bilet na molo - uwaga, straszne kolejki do kasy!) to w dodatku plener niesamowity. Warto się wybrać. Jedynym minusem jest fakt, że jeśli chce się załapać dobre miejscówki trzeba przybyć około półtora godziny przed seansem. Pamiętajcie tylko, by zabrać koce, bo wieczorem nad morzem robi się naprawdę chłodno!
W kwestiach szafiarskich - na zdjęciach mam na sobie top który kupiłam w moim ulubionym second handzie za dwa złote. Jest on jak na razie 'w wersji surowej' ale już niedługo idzie pod nożyczki. Planuję pozbyć się rękawów i wyciąć inny dekolt - obecne guziczki (taktycznie zakryte przez okulary na zdjęciach) muszą odejść.
biotechnology



 



 photo: dejw, biotechnology

07.08.2011

144. shakespeare festival in maxi dress

Song of the day: Je veux - ZAZ

'je veux d'l'amour, d'la joie, de la bonne humeur, 
ce n'est pas votre argent qui f'ra mon bonheur, 
moi j'veux crever la main sur le coeur'

Today wearing: maxi dress - aryton, stripped blouse - house, leather jacket - h&m, denim bag - rokit, black wedges - new look.

W ostatnim tygodniu miałam okazję zagościć na Festiwalu Szekspirowskim. Uwielbiam teatr, więc wszystkie przedstawienia wywarły na mnie wrażenie, lecz najbardziej podobał mi się Król Lear w wykonaniu rosyjskiego Teatru Kolady. Strój średnio wieczorowy, bo na spektakl szłam po całym popołudniu spędzonym na jarmarku dominikańskim, gdzie na ul. Tkackiej widziałam przepiękne hand-made'y (i nawet kupiłam torebkę, ale o niej za postów kilka).
biotechnology
 





photo: nocnazmiana

02.08.2011

143. keep calm, it's raining in the north

ong of the day: Feel good - Modestep

'cause the music makes me feel good
when I see that look in your face'

Today wearing: flower dress - zara trf, green raincoat - carry, snake necklace - primark, jeans bag - rokit, brown oxford shoes - vagabond.

Na pólnocy wciąż pada. Deszcz nieco popsuł mi mój wypad na Audioriver, ale festiwal i tak był niesamowity, a szczególnie występ Modestep (szaleństwo przy samej scenie) i Trentemøller (kontemplacja i relaks na błoniach patrząc się w gwiazdy). Trzeba przyznać, że plaża miejska w Płocku jest idealna do organizowania nań festiwalów. Po powrocie z Płocka udałam się na Jarmark Dominikański, który rozpoczął się w Gdańsku w ostatni weekend. Niestety, zanim zdążyłam cokolwiek sfotografować nastąpiło niesamowite oberwanie chmury i musiałam się wraz z O. chować w bramie kamienicy na starówce (oczywiście zanim to zrobiłam zmokłam totalnie i buty mi przemokły równie okrutnie). Widziałam jednak bardzo piekną bizuterię i niesamowite torby z recyklingu. Pewnie będę tam jeszcze nie raz w ciągu następnych tygodni więc spodziewajcie się małej jarmarcznej fotorelacji. Tymczasem deszczowy look:





 Plus dwie fajne miejscówki, na które sie natknęłam na ul. Ogarnej. Pierwsza to Naleśnikowo - z zewnątrz i wewnątrz wyglądało przeuroczo i założę się ze naleśniki tam są pyszne, niestety trafiłam tam tuż po obiedzie i nie miałam już sił degustować. Oraz salon firmowy Lilou który znajduje się tuż obok - można sobie wygrawerować co tylko dusza zapragnie na torebce czy ich słynnych już bransoletkach.


Oraz na koniec po krótce efekty mojej przedweekendowej pracy z rudowłosą, zielonooką i totalnie fotogeniczną M.:




photo: nocnazmiana, biotechnology